image
image


Home
About ICF
Board & members
Press
Film festivals
Our Guests of Honor
Links
Contact us


AXESS Nr 2 Stockholm, March 2005

Dokumentalisci pokazuja polityke w estetyce

Festiwal filmowy. W marcu 17- 20 odbywa sie w Sztokholmie festiwal filmów dokumentalnych, którego ambitnym zalozeniem jest przywrócenie zerwanej wiezi miedzy czlowiekiem a otaczajacym go swiatem.

ASTRID SÖDERBERGH WIDDING Komentatorka wydarzen kulturalnych dziennika Svenska Dagbladet, profesor filmoznawstwa na Uniwersytecie w Sztokholmie


W czasach, kiedy relatywizm etyczny zdaje sie byc jedynie slusznym podejsciem, nie na miejscu wydaje sie mówienie o wartosciach wiecznych i absolutnych - o "poszukiwaniu prawdy o czlowieku" lub " piekna w prawdzie". Kiedy wiec Leo Kantor, stojacy na czele komitetu organizacyjnego czwartego miedzynarodowego festiwalu filmów dokumentalnych w Sztokholmie, zatytulowanego Czlowiek w swiecie (17-20 marca 2005), osmiela sie wypowiadac te slowa, rodza one pewna niepewnosc co do ich zasadnosci. Czy naprawde mozna tak powiedziec - a co wiecej, czy mozna tak powiedziec o filmie, medium wiodacym prym w sztuce manipulacji? Jest to co najmniej problematyczne. Ale przeslanie Kantora, wraz z lezaca u jego podstaw wiara w wartosci humanistyczne, przekonaniem o godnosci czlowieka, ma jednoczesnie glebokie korzenie w historii filmu: tutaj wlasnie, od najwczesniejszych lat, obok sensacji i widowisk rozrywkowych, istniala zawsze tradycja, wykorzystujaca zdolnosc X muzy do przywracania zwiazków czlowieka ze swiatem zewnetrznym, wracania mu wiary w zycie.

Filmy festiwalowe dotyczyly cierpienia ludzkiego ukazywanego z róznych perspektyw, jak w filmie Zycie przed toba (2003) o polskim internacie dla niewidomych dzieci, dzieki któremu dowiadujemy sie czegos nowego: kto przedtem orientowal sie, ze swiat jest sliski, stromy i ciemny? Ale w wielu filmach poruszane sa równiez trudne wspólczesne konflikty, jak na przyklad w filmie Slad (2004), wojna miedzy Serbami i Bosniakami zyskuje symboliczny wymiar dzieki prezentacji meczu siatkówki dwóch druzyn niepelnosprawnych zawodników, którzy stracili nogi przez miny ladowe.

Film Bieslan (2004) nalezy równiez do filmów komentujacych aktualne problemy spoleczne. Trwa zaledwie 8 minut i zostal zrobiony przez trzy nastolatki z okolic szkoly zaatakowanej przez terrorystów, podczas inauguracji roku szkolnego 2004. Jedna z dziewczat, Zalina Bogazova, sama byla uczennica szkoly numer jeden, tam stracila mame i siostre. Ale struktura tego filmu jest zupelnie zaskakujaca. Dziennikarstwo obecnie stara sie - calkiem zasadnie, gdyz takie jest jego zadanie - zrekonstruowac calosc wydarzen, uwzgledniajac wszystkie szczególy jakie mozna odnalezc na temat zaistnialej katastrofy. Reportaz dochodzeniowy staje sie tym samym czescia wlasnosci publicznej. Czesto mówi sie o potrzebie zdobycia dokladnej wiedzy o tym, co sie stalo, o tym, ze osoby dotkniete tragedia oczekuja dokladnych informacji, w jaki sposób zgineli ich najblizsi, aby móc "uporac sie ze strata". Tak jakby wiedza uzyskana post factum mogla zmniejszyc niepowetowana strate. W Bieslaniu Zalina Bogazova przyjmuje zaskakujaca, wrecz przeciwna perspektywe. Nie chce, jak sama mówi, dowiedziec sie, jak dokladnie zginely jej mama i siostra. Wiedza ta niczemu by nie sluzyla, po prostu dlatego, ze w niczym nie moglaby pomóc, nie prowadzilaby do niczego. Jedyne, co liczy sie teraz, tak naprawde, to tesknota i przeswiadczenie, ze, mimo wszystko, ona sama musi zyc dalej. Autorka pokazuje gleboki szacunek dla równie fundamentalnego, co czesto ignorowanego faktu, ze i smierc, i zycie to tajemnice wymykajace sie calkowicie poznaniu czlowieka. Tym natomiast, nad czym czlowiek ma kontrole bedzie to, co zrobi ze swa zaloba i tesknota - te trzy nastolatki postanowily wiec zrobic swój film, jako wlasny wklad w walke z terroryzmem. Dlatego ta miniatura filmowa przedziwnie tchnie optymizmem, mimo tragedii, której daje swiadectwo.

Kolejne pytanie, które mozna - jak sadze - zadac w zwiazku z festiwalem to, na ile potrzebne jest kolejne szwedzkie forum filmowe poswiecone Holocaustowi? Wyprodukowano niezliczona ilosc filmów na ten temat, zarówno fabularnych jak i dokumentalnych. Pokazywano je w kinach, na festiwalach, w telewizji i podczas róznych szczególnych okazji, zarówno w Szwecji jak i za granica. Potrzeba przypominania o rzeczywistosci Holocaustu staje sie jednak oczywista w swietle tendencji rewizjonistycznych i prób zaprzeczania historii. Ale pytanie jest nastepujace - czy nie mamy obecnie do czynienia ze zbyt duza iloscia produkcji? Czy nie staje sie realnym ryzyko, ze skutek moze byc wrecz odwrotny - historia ulegnie pewnej fabularyzacji poprzez te wszystkie obrazy, w których dokument i fikcja tak chetnie sa ze soba mieszane? Musze sie przyznac, ze ja sama ze strachu przed wypaleniem - aby nie utracic wrazliwosci - raczej unikam filmów o drugiej wojnie swiatowej i o Holocauscie. Noc i mgla Alain Resnai, Shoah Claude Lanzmanna: kilka filmów w nazbyt uporczywy sposób utkwilo mi w pamieci i tworzy wewnetrzny obraz Holocaustu w mojej swiadomosci. Ta wewnetrzna wizja jest tak nasycona konturami i szczególami , ze nie ma juz miejsca dla wrazen, jakie moga przyniesc nowe realizacje. Moze jednak wystarczy? Dlatego filmy festiwalowe na ten temat ogladalam z pewnym wahaniem. Ale moje niepokoje byly bezzasadne.

Film otwierajacy festiwal nosi tytul Lyzeczka zycia (2004), polskiego rezysera Michala Nekanda-Trepki. Pierwsza scena filmu pokazuje lyzeczke z wygrawerowanym imieniem i data 5/1 42. W filmie poznajemy wlascicielke lyzeczki, Elzbiete Ficowska. Okazuje sie, ze jest to jedyna pamiatka po jej biologicznej matce, która wlozyla te lyzeczke do drewnianej skrzynki, w jakiej szesciomiesieczna Elzbieta zostala przemycona z getta, aby zaczac nowe zycia jako katolicka polska dziewczynka pod opieka nowej matki. Przejmujacy wiersz Jerzego Ficowskiego "Twoje dwie matki", przetlumaczony na szwedzki w 1987 roku przez Rite i Erika Tornborgów, przy wspólpracy Pera Arnego Bodina (w zbiorze Kochac w popiele), poswiecony jest jego zonie, Elzbiecie wlasnie. Elzbieta dowiedziala sie prawdy o swoim pochodzeniu dopiero w wieku 17 lat. Jej los jest losem wielu, bo az 5000 zydowskich dzieci w Polsce, które w podobny sposób uratowane zostaly od smierci, ale które najczesciej nic nie wiedza ani o swoich biologicznych rodzicach, ani nawet o swojej dacie urodzenia. Az 2500 tych dzieci zostalo uratowanych z warszawskiego getta przez obecnie 94-letnia kobiete, Irene Sendler, która portretuje film i w którym ona sama wystepuje. Nie mamy tu do czynienia z jakims nowym zjawiskiem w kategoriach sztuki filmowej. Ale w tej prostocie i szczerosci przekazu jest cos fascynujacego. Wzruszajacy jest opis spotkania z mlodymi Amerykankami, które po przygotowaniu szkolnego przedstawienia na temat Ireny Sendler, postanowily odszukac jej grób w Warszawie - a zamiast grobu odnalazly ja przy zyciu. Te mlode dziewczeta dziela ograniczenia widzów: nie doswiadczyly niczego osobiscie i sa calkowicie uzaleznione od opowiesci innych, od przekazu innych na temat rzeczywistosci nie do pojecia, która byla ich udzialem.

Film Fotograf amator w rezyserii Rosjanki, Iriny Gedrovich (2004) ponownie podejmuje te sama problematyke w calkiem odmiennym swietle. W filmie opowiedziana zostaje historia szeregowca Gerhardta, który podobnie jak wielu mu wspólczesnych zaangazowal sie jako mlody chlopiec w ruch Hitlerjugend, po to zeby nastepnie kontynuowac kariere w wojsku Trzeciej Rzeszy. Juz bedac w wojsku, trafia do Sowieckiej Rosji. Oczarowuje go okolica i marzy o spokojnym zyciu na wsi wraz z ukochana. Do dnia dzisiejszego pewnie o nim by zapomniano, gdyby nie dwie rzeczy zawsze mu towarzyszace w podrózy - aparat fotograficzny i dziennik. Za ich pomoca dokumentowal i relacjonowal swój dzien powszedni, opisujac i zatrzymujac w kadrze zarówno krajobrazy, jak i ludzi - zwlaszcza te dramatyczne, szokujace przemoca sytuacje, takie jak ta, kiedy zastrzelil starego Zyda, który wyszedl z nosidlami po wode do studni, ale zapomnial dowodu tozsamosci. Film w duzej czesci bazuje na takich zatrzymanych obrazach, zafoliowanych zdjeciach w dzienniku. Z offu odczytywane sa fragmenty dziennika, surowy, pozbawiony wszelkich ozdobników tekst, rzeczowy, trzezwy w tonie - a przez to szokujacy. Troche przeszkadzala mi dwujezycznosc przekazu, która przyczynia sie do pewnej rozwleklosci - fragmenty pamietnika odczytywane sa najpierw po niemiecku, a potem w rosyjskim tlumaczeniu. Ale w swej calej konstrukcji film wiernie odtwarza specyfike dnia codziennego wojny, gdzie strzelanina jest czyms trywialnym, gdzie zabijanie jest obowiazkiem, a jednoczesnie tesknota za "normalnym zyciem" nie pozwala umrzec nadziei. Okazuje sie jednak, ze zycie, które bohater filmu stworzyl dla siebie w Berlinie Wschodnim po wojnie, okazalo iluzja i koniec byl calkiem logiczny - w 1956 roku Gerhardt zostal ujety i stracony przez Rosjan. To co stanowi sile Fotografa amatora to niemal szokujaca neutralnosc narracji, prowadzonej z punktu widzenia narratora, glównej postaci sytuujacej sie poza dobrem i zlem, bedacej jednoczesnie ofiara i katem.

Wsród filmów o Niemcach hitlerowskich, najbardziej chyba spektakularnym jest obraz Olivera Axera i Susanny Benze Parada ku czci Hitlera (2003) - w kazdym razie jest to zdecydowanie film najbardziej oryginalny. Nie jest to tradycyjny dokument, raczej - zgodnie zreszta z trescia podtytulu - "kompozycja obrazu i dzwieku". Pokazany jest collage wyjatkowych materialów filmowych z Niemiec hitlerowskich, poczawszy od monumentalnych wystepów artystycznych po filmy rysunkowe, jak karykatura starego Zyda, który idzie do lasu, zeby ograbic drzewa ze zlotych jesiennych lisci. W sciezce dzwiekowej slyszymy muzyke z tamtych czasów. Zarah Leander spiewa slynne piosenki - "Ich weiss, es wird einmal ein Wunder gescheh'n" i "Drei Sterne sah ich scheinen" - oba tyle klasyczne, co rzadko odtwarzane nagrania z UFA-Tonfilm. Ale w filmie obecne sa tez ówczesne melodie we wspólczesnej interpretacji. Teksty - w tym kilka doskonale znanych w tamtych czasach sloganów, jak "Freude durch Kraft", lub "Blühendes Land" - stanowia ilustracje dzwiekowa zdjec lub tez funkcjonuja jako ich kontrapunkt.

Od samego poczatku film Parada na czesc Hitlera plasuje sie w samym centrum zdarzen, a tym samym daje widzom wyjatkowy i bezposredni wglad w estetyke Trzeciej Rzeszy. O ile wczesniej publikowane ksiazki koncentrowaly sie raczej na zagadnieniach architektury czy sztuki - czyli tego wszystkiego, co mozna z powodzeniem zatrzymac w statycznej formie - o tyle ruchome zdjecia daja zupelnie nowa perspektywe. Szczególnie uwypuklony zostaje kult maszyny, uwielbienie dla predkosci i nowoczesnosci - zjawisk, które najczesciej kojarzone sa z faszystowskimi Wlochami, a które, jak sie okazuje, sa równie wazne w strukturze nazistowskiej kultury, która znajdowala sie "w samym srodku technologicznej i kulturowej ekspansji, gdzie nowoczesnosc i kultura przejawiana w muzyce, tancu, filmie i teatrze znajduja sie na miejscu glównym", jak slyszymy w prezentacji. Jednoczesnie wyraznie widac jak przekaz ten jest daleki od neutralnosci czy niewinnosci. Krok po kroku przemykaja sie narodowosocjalistyczne wartosci i powoli zajmuja cala scene.

Decydujacym punktem zwrotnym filmu jest fragment, który wydaje sie poczatkowo nieistotny. W parku na lawce siedzi kobieta i czyta ksiazke, i nie zauwaza jak jej pies ucieka z przywiazanym wózkiem dzieciecym. Zauwaza to mlody zolnierz, przyprowadza z powrotem wózek i psa do lekko zawstydzonej matki. W nastepnym kadrze widzimy inna kobiete, która pcha identyczny wózek - tylko ze ta scena rozgrywa sie w getcie, a kobieta ma naszyta gwiazde Dawida na plaszczu. Od tej pory pojawiaja sie tez w opowiesci filmowej coraz czesciej elementy wyraznej i powszechnej nazistowskiej retoryki wizualnej. Efekt jest chwilami okrutnie ironiczny w swych kontrastach, jak w reklamie niemieckich kolei - "Millionen fahren Reichsbahn" - która skojarzona zostaje ze zdjeciami transportów kolejowych do obozów koncentracyjnych.

Sledzac na festiwalu film po filmie widz uzmyslawia sobie, ze estetyka i polityka sa, i pozostana w bliskim ze soba zwiazku. Ktos, kto wmawia sobie, ze estetyka jest nieszkodliwym zjawiskiem, usytuowanym gdzies na marginesie waznych zjawisk spolecznych, popelnia zasadniczy blad. Ta wlasnie lekcja staje sie naszym udzialem dzieki takim filmom jak Parada ku czci Hitlera. W konsekwencji, dzisiejsza ogólna tendencja do odchodzenia od nauk humanistycznych w spoleczenstwie szwedzkim - a zwlaszcza od nauk estetycznych - na rzecz dyscyplin pozornej uzytecznosci publicznej, jawi sie jako zjawisko wrecz katastrofalne: jest to objaw zarówno latwowiernosci, jaki i podejscia absolutnie ahistorycznego do otaczajacego nas swiata.




News


 


The International Culture Forum & The Central Federation of Immigrants in Sweden | Box 500 61 | 104 05 Stockholm
Tel: +46(0)8-756 67 08 | Fax: +46(0)8-732 39 39 | icf@interkulturforum.org